Wyszukano 137 rezultatów. Strona 6 z 6
Wysłany: 2007-05-15, 10:27
Cytat:
Pojadą ekologicznie, ale na drogim etanolu
Miały być ekologiczne i tanie. Są tylko ekologiczne. Ponad 80 groszy więcej od oleju napędowego będzie kosztowało ekologiczne i odnawialne paliwo stosowane w nowych autobusach Miejskiego Zakładu Komunikacji w Słupsku. Miasto jako pierwsze w Polsce przystąpiło do nowatorskiego programu wdrażania biopaliwa w komunikacji miejskiej.
W kwietniu Rada Miejska zgodziła się przyznać 1,3 mln zł w ramach pierwszej transzy na zakup 5 ekologicznych autobusów marki Scania. MZK szczęścia do nich nie ma. Najpierw nie było rozporządzenia o dopuszczeniu do użytku autobusów na biopaliwa, potem radni wycofali się z pomysłu dofinansowania pojazdów. Po kilku miesiącach negocjacji pieniądze z budżetu przyznali. To jednak nie zakończyło sporów wokół "etanolowców". Na sesji prezes MZK January Senko - pod wyraźnym naciskiem samorządowców - przyznał, że zakup 1 litra etanolu od szwedzkiego koncernu SEKAB kosztuje 0,55 eurocenta.
Jako pierwsi napisaliśmy wtedy, że według tych danych przejechanie 100 km autobusem napędzanym etanolem jest droższe o kilkadziesiąt złotych od tej samej trasy pokonanej autobusem na olej napędowy. Okazuje się jednak, że prezes nie poinformował radnych, że 0,55 eurocenta to koszt zakupu paliwa bez akcyzy oraz kosztów transportu. Po doliczeniu tych kosztów cena litra etanolu wzrasta do około 1,2 euro. Paweł Siewierski, rzecznik prasowy MZKm uważa, że nie ma co demonizować kwoty zakupu litra etanolu, bo... może się ona obniżyć.
- Jeśli Ministerstwo Transportu zakwalifikuje etanol do kategorii samoistnych paliw, a nie komponentów paliwowych, to akcyzę odzyskamy. Wystąpiliśmy już o taką opinię - dodaje Siewierski.
Jednak to potrwa. Analiza paliwa musi być przeprowadzona w pięciu niezależnych laboratoriach.
Dziennik Bałtycki
Cytat:
Prezes pod pręgierzem radnych
Słupscy radni uważają że zostali wprowadzeni w błąd przez Januarego Senkę, prezesa Miejskiego Zakładu Komunikacji.
MZK odebrał wczoraj autobusy na etanol od Scanii. Zgodnie z przetargiem miały jeździć po Słupsku już w październiku ubiegłego roku.
Prezes podał zaniżoną cenę litra etanolu, na którym jeździ supernowoczesny, ekologiczny autobus.
Przypomnijmy: prezes Senko, w ubiegłym miesiącu publicznie na Radzie Miejskiej oznajmił, że litr etanolu sprowadzanego ze Szwecji kosztuje 55 eurocentów (2,03 zł). Według naszych źródeł, delikatnie mówiąc - minął się z prawdą - bo za litr spółka płaci 1,20 euro (4,4 zł).
Jest więc droższe paliwo od oleju napędowego - 3,59 zł za litr.
- Zostaliśmy wprowadzeni w błąd - mówi wprost Tadeusz Bobrowski, przewodniczący Klubu Radnych Prawa i Sprawiedliwość. - Według moich informacji, niektóre dostawy były jeszcze droższe i dochodziły do 6 zł za litr.
Tymczasem zdanie Senki padło podczas Rady Miejskiej, gdzie ważyły się losy dofinansowania kupna pięciu autobusów na etanol.
Rajcy po burzliwej dyskusji w końcu przyznali Miejskiemu Zakładowi Komunikacji dofinansowanie na ten cel w wysokości 1,3 mln zł.
- Czuję się oszukany - mówi Zbigniew Konwiński (Platforma Obywatelska), przewodniczący Rady Miejskiej.
- Zastanawiam się, jak długo jeszcze prezes będzie wprowadzał nas w błąd różnymi nieprawdziwymi informacjami - stwierdza z kolei Zdzisław Sołowin (PO), przewodniczący Klubu Radnych.
INNI DAJĄ RADĘ
Liderem autobusów na etanol jest Szwecja. Jeździ tam ponad 600 autobusów napędzanych E95. Program finansowany jest w ramach konsorcjum BEST (BioEthanol for Sustainable Transport). Pomysłodawcą jest Sztokholmskie Przedsiębiorstwo Transportu Miejskiego. Konsorcjum jest współfinansowane przez Unię Europejską. Wspierają je trzy wielkie firmy motoryzacyjne: Saab, Scania oraz Ford.
Tymczasem wczoraj MZK odebrał cztery pozostałe zamówione autobusy na etanol.
Stało się to po podpisaniu aneksu do umowy o ich zakup, który powstał w wyniku nacisku radnych.
Jednym z punktów jest finansowanie przez Scanię - producenta autobusów - różnicy między ceną oleju napędowego, a etanolem, w przypadku gdyby droższy był ten drugi (do połowy 2008 roku).
- Wystąpiłem do prezydenta o okazanie ostatecznego brzmienia aneksu. Jeżeli program etanolowy okaże się zbyt dużym obciążeniem dla miasta, to wycofujemy poparcie dla niego - dodaje Bobrowski. - Jednak inną sprawą jest ten aneks, a inną sprawą zachowanie pana prezesa Januarego Senko.
Michał Kowalski - Głos Pomorza
Słupskie etanolowce ! »
Subforum: MZK »
Wysłany: Sro Kwi 04, 2007 18:15
Cywilne patrole obywatelskie mają powstać w Orłowie »
Subforum: Orłowo - sprawy dzielnicowe »
Wysłany: Sob Kwi 19, 2008 2:00 am
Cytat:
Uniwersytety walczą o studentów billboardami
Dwa największe ośrodki akademickie ściany wschodniej toczą wojnę podjazdową o studentów. Rzeszów i Lublin wśród oskarżeń o "nieuczciwą konkurencję" zasypały się wzajemnie billboardami zachęcającymi maturzystów do studiowania na ich uczelniach - pisze DZIENNIK. "To walka o odzyskanie miejskiej elity intelektualnej przetrzebionej wielką emigracją do Anglii" - mówią eksperci.
Uśmiechnięty chłopak z pasją oddaje się grze na skrzypcach. "Bądź wolny - studiuj w Lublinie" - mówi wielki bilboard. Taka reklama miała zachęcić 19-latków ze wschodniej Polski, by za dwa miesiące złożyli swoje świadectwa maturalne na Uniwersytecie Marii Curie-Skłodowskiej albo Katolickim Uniwersytecie Lubelskim.
"Chcieliśmy pokazać, że nasze miasto to świetne miejsce, gdzie można zdobyć dobre wykształcenie, ale też rozwijać swoje pasje" - mówi DZIENNIKOWI Janusz Babicz z agencji reklamowej, która przygotowała kampanię. "Przyłączyliśmy się, bo ta kampania promuje miasto, ale też i naszą uczelnię" - przekonuje rzeczniczka KUL Beata Górka.
Wiadomo jednak, że nie chodzi tylko o studiowanie. Ściana wschodnia otrzymała potężny cios, jak wielka emigracja 2005 roku pozbawiła ją znacznej części wykształconych elit. Studenci, z których statystycznie spora część zostaje w mieście, to szansa na wypełnienie luki.
"Takie miasta jak Lublin czy Rzeszów bardzo dużo straciły, wyjechała z nich cała masa młodych, zaradnych ludzi i żeby tę lukę zapełnić, trzeba na różne sposoby przyciągnąć nowych mieszkańców" - mówi DZIENNIKOWI socjolog Krzysztof Łęcki.
Problem w tym, że chętnych w kolejce po studentów jest więcej. Niemal równolegle z kampanią Lublina, swoją własną rozpoczął Rzeszów. Aż kilkadziesiąt plakatów z hasłem "Rzeszów zdaje egzamin", zawisło właśnie w Lublinie.
"Dowiedzieliśmy się, że Lublin planuje taką akcję, i chce swoje plakaty powiesić w Rzeszowie i innych miastach naszego województwa, dlatego stwierdziliśmy, że musimy ich wyprzedzić" - opowiada Mariusz Sidor, odpowiedzialny za promocję we władzach 170-tysięcznego miasta.
Przyznaje, że miasto Uniwersytetu Rzeszowskiego ma problem z nowymi rocznikami. Rzeszowskie uczelnie z roku na rok pozyskują coraz mniej studentów. To rodzi poważne zagrożenie nie tylko dla tych uczelni, ale dla przyszłości Rzeszowa.
"Nasze miasto potrzebuje młodych ludzi, którzy zwiążą z nim swoją przyszłość, będą profesjonalnym, wykształconym zapleczem, którzy pozwolą mu się szybko rozwijać" - twierdzi Sidor.
W reklamowo-billboardowej wojnie na razie udziału nie biorą dwa inne miasta z sąsiednich województw. Białystok dał się bez walki oplakatować Lublinowi, zaś Kielce uznały, że przekonywanie kogokolwiek do wybrania innego miasta na prowincji jest chybione.
"Kampania Lublina i Rzeszowa to źle wydane pieniądze, bo nasi maturzyści wybierają na studia Kraków, Warszawę albo rodzinne miasto" - powiedział DZ prezydent Kielc Wojciech Lubawski.
Innego zdania są jednak przedstawiciele studentów. Piotr Janeczka z portalu studentnews.pl twierdzi, że bilboardowy atak to zapowiedź całej fali podobnych starć.
"Mniejsze miasta akademickie zaczynają rozumieć, że od napływu młodych ludzi zależy ich przyszłość" - mówi DZIENNIK. Podobnie uważa Dawid Rogasik ze Stowarzyszenia Studenckiego Wiggor. "Warszawa, Kraków czy Wrocław sobie poradzą, bo tu i bez reklamy ciągnie ambitna, zdolna młodzież z całej Polski. Mniejsze, mniej prestiżowe ośrodki muszą się więc mocno starać, żeby młodych zdobyć" - mówi.
Łęcki dodaje z kolei, że w epoce wysokich technologii i rozwoju edukacji, każdy student jest skarbem. Jeżeli Rzeszów, Kielce czy Białystok zdobędą sobie etykietkę miasta, w którym dobrze jest skończyć studia, zapewnią sobie tłuste lata.
"Większość studentów decyduje się studiować tam, gdzie chce w przyszłości pracować" - mówi Łęcki. "Władze miast rozumieją, że od siły przyciągania młodych zależy to, czy czeka je rozwój, czy zastój" - dodaje.
[Promocja] Kampania promocyjna - Rzeszów zdaje egzamin »
Subforum: Wydarzenia, kultura, promocja »
Wysłany: 2006-09-21, 10:40
Wybory 2006 »
Subforum: Forum miejskie »
Wysłany: Cz paź 25, 2007 2:07 pm
Cytat:
Zmiana organizacji ruchu w rejonie ulic Brudnioka i Rybnickiego przeprowadzona została na podstawie analizy zdarzeń drogowych, która wykazała jej konieczność. Wprowadzone zmiany mają wyeliminować kolizje drogowe na tym skrzyżowaniu, będące skutkiem niepanowania kierujących nad pojazdami lub wymuszenia pierwszeństwa przejazdu przez pojazdy wyjeżdżające z ulicy Brudnioka.
W związku z tym, wprowadzona organizacja ruchu wyeliminowała niebezpieczne punkty kolizji, a to z kolei pozwoli na zmniejszenie liczby zdarzeń drogowych w tym rejonie.
W celu zaznaczenia zmiany organizacji ruchu i możliwości dojazdu do ul. Cegielnianej, ustawione zostaną dodatkowo odpowiednie tablice informacyjne. Nadal też możliwy jest dojazd do ulicy Cegielnianej (od strony kościoła Matki Boskiej Bolesnej), a następnie do ulicy Gliwickiej przez ulicę Cmentarną.
Wysłany: 2008-03-12, 13:55
Cytat:
Jeszcze przed wakacjami na największych gdańskich węzłach przesiadkowych mają pojawić się ekrany LCD, na których wyświetlany będzie nie tylko rozkład jazdy autobusów i tramwajów, ale przede wszystkim czas, jaki pozostał do odjazdu najbliższego pojazdu. Prócz ekranów LCD, znanych już z nowej pętli na Chełmie, na gdańskich przystankach pojawią się wyświetlacze LED, podobne do tych, które znajdują się w tramwajach i autobusach. Te z kolei pokazywałyby jedynie czas, jaki pozostał do odjazdu najbliższego pojazdu linii.
- Jeszcze w tym tygodniu zostanie ogłoszony przetarg na wykonanie całego systemu - zapowiada Oskar Białowąs, rzecznik prasowy Zarządu Transportu Miejskiego w Gdańsku. - Optymistycznie zakładając, prace mogą zakończyć się już w czerwcu.
Jedne z pierwszych wyświetlaczy mają się pojawić na przystankach autobusowych i tramwajowych naprzeciwko Dworca Głównego PKP w Gdańsku.
Ale jest problem. Podczas ubiegłorocznego remontu Podwala Grodzkiego, a wraz z nim przystanków komunikacji miejskiej, nikt nie przewidział takiej inwestycji. Jak nieoficjalnie się dowiedzieliśmy, urzędnicy z ZTM boją się, że teraz nikt nie wyda zgody na rozkopanie chodników na placu przed dworcem.
- Wykopanie niewielkiego rowu do podprowadzenia zasilania nie powinno zakłócić w żaden sposób gwarancji - twierdzi Romuald Nietupski z Zarządu Dróg i Zieleni w Gdańsku. - Chociaż uważam, że prace powinny być wykonane pod nadzorem firmy, która prowadziła remont Podwala Grodzkiego.
Również ewentualne obawy o tak zwane przerwanie ciągłości inwestycji wspieranej przez Unię Europejską nie ma podstaw. - Ta inwestycja ma zbyt małą skalę, by spowodować poważne utrudnienia - usłyszeliśmy w gdańskim magistracie.
Precyzyjnie
Rozmowa z Marcinem Dymarskim, kierownikiem działu informatyki w gdańskim Zarządzie Transportu Miejskiego.
- Na jakiej zasadzie będzie działać system?
- Dzięki nadajnikom GPS zamontowanym w pojazdach komunikacji miejskiej będzie można oszacować, jaki czas pozostał na dojechanie do danego przystanku. I właśnie ten rzeczywisty czas przyjazdu będzie wyświetlany na ekranach LCD. Jeżeli jednak z powodu korków lub jakichś innych przyczyn nie da się oszacować czasu przyjazdu, na ekranach pojawi się planowany rozkład jazdy, tak jak to jest obecnie na pętli na Chełmie.
- Co jeszcze da wam nowy system?
- Dzięki niemu będziemy mogli również kontrolować naszych przewoźników, czy wywiązują się ze swoich umów.
- Na których przystankach w pierwszej kolejności pojawią się nowe wyświetlacze?
- Wytypowaliśmy ponad 40 lokalizacji, jednak konkrety będą ustalane już z wykonawcą.
3 mln zł - taka kwota jest przeznaczona w budżecie miasta Gdańska na budowę Systemu Informacji Pasażerskiej
Jakub Wielicki - POLSKA Dziennik Bałtycki
ZTM w Gdańsku unowocześnia komunikację miejską »
Subforum: Komunikacja miejska w Gdańsku i okolicach »
Wysłany: 2008-05-08, 09:34
Cytat:
Gdańska policja chce zlikwidować trzy komisariaty - na Stogach, w Oliwie i w Nowym Porcie. Protestują mieszkańcy i radni. Pod apelem podpisało się 600 osób.
W Gdańsku jest dziewięć komisariatów. Dla porównania - w Poznaniu siedem, we Wrocławiu trzynaście. Jeszcze w tym roku przestanie funkcjonować jednostka w Oliwie. Przy ul. Obrońców Wybrzeża powstaje nowa siedziba, która będzie odpowiadać za Przymorze, Zaspę i właśnie Oliwę. Z kolei w przyszłym roku ma zostać zlikwidowany komisariat w Nowym Porcie, który odpowiada też za Brzeźno. Jego kompetencje przejmą policjanci z Wrzeszcza. Natomiast komisariat na Stogach ma przestać działać za dwa-trzy lata. Teren ten zostanie podłączony pod jednostkę przy ul. Piwnej na Starym Mieście.
- Szacujemy, że dzięki reorganizacji na ulicach pojawi się nawet 80 dodatkowych funkcjonariuszy - mówi podinspektor Dariusz Guzikowski, rzecznik Komendy Miejskiej Policji w Gdańsku. - Bezpieczeństwa nie budują budynki, a patrole. Poza tym przestępczość wzrasta w innych rejonach gminy. Zapewniam, że mieszkańcy nie odczują negatywnych skutków. Planujemy utworzenie rewirów i kilkugodzinne dyżury dzielnicowych.
Plany policji bulwersują gdańszczan. Tylko na Stogach pod sprzeciwem podpisało się 600 osób.
- Na Wyspie Sobieszewskiej też zlikwidowano komisariat i mieszkańcy skarżą się, że teraz patrole to rzadkość - żali się Małgorzata Milewska, mieszkanka Stogów. - W naszej dzielnicy problemów przecież nie brakuje. Ja sama po każdym meczu żużlowym wymieniam szyby w sklepie. Ta decyzja dziwi tym bardziej że według ostatnich badań mieszkańcy dzielnic, na terenie których planuje się reorganizację, mają najniższe poczucie bezpieczeństwa.
Milewska mówi o raporcie sporządzonym przez Uniwersytet Gdański na zlecenie gminy. Badanie wykazało, że mieszkańcy Stogów z Przeróbką, Krakowca, Górek Zachodnich i Wyspy Sobieszewskiej najniżej oceniają osobiste bezpieczeństwo. Podobnie Brzeźno, Nowy Port i Oliwa.
- Do tego dochodzi waga organizacji Euro 2012 i zainteresowanie inwestorów. Powszechnie wiadomo, że obecność nowych firm zależy również od poziomu bezpieczeństwa - dodaje radny PO Marcin Skwierawski z komisji samorządu i ładu publicznego rady miasta.
Opinii tej nie podziela prezydent Gdańska Paweł Adamowicz (PO), który regularnie dofinansowuje miejską policję i popiera likwidacje komisariatów: - Ideą reorganizacji jest to, by jak najwięcej policjantów odciągnąć od pracy biurowej i skierować do patrolowania ulic. Komendant policji jest fachowcem, mam więc nadzieję, że zbadał problem i stan bezpieczeństwa rzeczywiście się poprawi.
Lawina protestów odnosi jednak skutek. Wczoraj komenda wojewódzka poinformowała nas o zmianie planów.
- Nie ma jeszcze ostatecznej decyzji, jak będzie to wyglądać, czy policjanci będą stacjonować w istniejących komisariatach, czy np. w pomieszczeniach spółdzielni mieszkaniowych, ale na pewno zostanie całodobowa obsługa policji w tych rejonach miasta - powiedział nadkomisarz Jan Kościuk, rzecznik komendanta wojewódzkiego policji. - Nie chcemy nic likwidować, tylko zreorganizować. Musimy uporządkować stan etatowy i poprawić warunki pracy funkcjonariuszy.
Mieszkańców to nie zadowala. Dalej będą zbierać podpisy, które niebawem trafią do władz miasta, województwa i pomorskich parlamentarzystów.
- Bo jaka w tym logika? - dziwi się Małgorzata Milewska. - Przecież nikt nie czuje się na Stogach czy w Nowym Porcie bezpiecznie. Zatem po co marginalizować coś, co i tak kiepsko funkcjonuje?
Tę opinię podzielają nawet policjanci.
- Dzięki komisariatom ludzie czują się bezpiecznie - uważa Bożena Chlebiuk, wiceprzewodnicząca NSZZ Policjantów w Gdańsku. - W razie zagrożenia miną wieki, zanim radiowóz ze Starego Miasta dojedzie na Stogi. Komenda chce zmniejszyć etaty naczelników i ich zastępców, żeby ograniczyć biurokrację, ale nie wierzę, że ci, co przesiedzieli ostatnie lata za biurkami, wyjdą na ulice. Zastanawiamy się, czy impulsem były kroki MSWiA. Podwyżki komendy dać musiały, ale dodatkowych pieniędzy już nie otrzymały.
Komisariat Policji w Brzeźnie? »
Subforum: O Dzielnicy »
Wysłany: Pią Lip 13, 2007 9:36
Trolejbusem przejedziemy z Rumi aż do Gdańska »
Subforum: Komunikacja »
Wysłany: Pon Paź 29, 2007 10:48
Brutalne pobicie w gdańskim klubie z tradycjami »
Subforum: Przymorze - sprawy dzielnicowe »
Wysłany: Czw Sie 10, 2006 8:24 am
Cytat:
System Informacji Miejskiej miał być chlubą Gdańska. Kosztował do tej pory 300 tysięcy złotych. Niestety, tabliczki wystawiły miasto na pośmiewisko. W niemieckich tłumaczeniach są błędy.
Niektóre z nich są kardynalne - twierdzi prawnik Konrad Kwarta, który od dwudziestu lat mieszka w Niemczech. - To tak, jakby Ratusz Głównego Miasta, pisany po niemiecku, przetłumaczono po polsku "Ratósz Głuwnego Miasta". Jeśli Niemiec przeczyta na przykład informację o pomniku Poległych Stoczniowców, dowie się, że został on wystawiony ku czci... "tysiąca dziewięciuset siedemdziesięciu poległych stoczniowców". Myślę, że takie miasto jak Gdańsk, fundując turystom atrakcje, powinno się bardziej przyłożyć do jakości.
"Dziennik Bałtycki" otrzymał analizę znalezionych błędów. O niezależną opinię poprosiliśmy Biuro Tłumaczeń Babel S.C. w Sopocie. Tamtejszy tłumacz od razu dopatrzył się błędów. Są to również literówki i niepoprawne formy gramatyczne.
Felerne tabliczki wykonała na zlecenie miasta poznańska firma Public Profits. Osoby odpowiedzialnej nie było wczoraj w pracy. Będzie osiągalna w piątek.
Niemcy mogą śmiać się do rozpuku z tłumaczeń, jakie znajdują się na tabliczkach Systemu Informacji Miejskiej. Tylko na jednej z nich znajdują się trzy błędy.
Niespełna miesiąc temu z wielką pompą oddawano do użytku SIM. Na terenie Głównego Miasta oraz Oliwy ustawiono 36 słupów z tablicami informacyjnymi. Nazwy atrakcji turystycznych przetłumaczono na dwa języki: angielski i niemiecki. Wszystko po to, by ułatwić życie zagranicznym turystom. Misję zaprojektowania i tłumaczeń na tablicach gmina powierzyła poznańskiej firmie Public Profits. Ta z kolei zdaniem urzędników korzystała z usług Andrzeja Januszajtisa, znawcy dziejów Gdańska.
- To jakaś bzdura. Z żadną firmą nie miałem nic wspólnego - denerwuje się Januszajtis. - Nic nie tłumaczyłem.
Public Profits nie czuła się na siłach rozmawiać z nami o błędach.
- Osoba odpowiedzialna za ten projekt będzie dopiero w piątek - usłyszeliśmy przez telefon.
Póki co winnych błędów nie ma. A tylko na skrzyżowaniu ulic Podwale Staromiejskie - Igielnicka znajdują się trzy. Pierwszy dotyczy Pomnika Obrońców Poczty Polskiej - przetłumaczonego jako "Denkmal der Verteidiger des Polnischen Post". Zdaniem tłumacza (Niemca) z Biura Tłumaczeń Babel S.C. w Sopocie poprawne tłumaczenie brzmi: "Denkmal der Verteidiger der Polnischen Post".
Kilka błędów popełniono natomiast w nazwie "Pomnik Poległych Stoczniowców - Denkmal der 1970 Getoeteten Werftaarbeitder". Tylko w ostatnim wyrazie znajdują się dwie tzw. literówki. Natomiast sam napis tłumaczony wprost informuje: "pomnik tysiąca dziewięciuset siedemdziesięciu poległych stoczniowców". - Mimo błędów w napisie niemiecki turysta rozumie, iż jest to rok, a nie liczba zabitych - ma nadzieję tłumacz z SC. Babel.
Prawidłowy napis na tabliczce powinien brzmieć: Denkmal für die im Jahre 1970 getoeteten Werftarbeiter. Błąd znajdziemy też w nazwie Muzeum Poczty i Telekomunikacji - "Post-und Telekommunikationsmuseum" (brakuje przerwy po myślniku). A to tylko błędy z jednego skrzyżowania
Sim - system informacji miejskiej »
Subforum: Gdańsk - Sopot - Gdynia »